Profile
Blog
Photos
Videos
Wczorajszy dzien byl cudownie bardzo spokojny dla odmiany... Mark wrocil z pracy, wypilismy razem English tea po czym wreczylam mu prezent urodzinowy - stol do ping ponga wazacy 90 kilo wiec nie bylam w stanie go nigdzie schowac! Do prezentu dolaczylam taki wierszyk: Yet another toy, for my favourite English boy. Try to keep it dry, if not it may say good bye! Mark byl w siodmym niebie wiec trafilam w dziesiatke :))) Zlozenie go w calosc natomiast zajmie spora chwile, instrukcja wyglada jak przepis na rakiete atomowa. Nastepnie pojechalismy do Semerraro, sklepu meblowego w Dalmine, i zaplacilismy za gotowe meble na gore - dostarcza je za 2 tygodnie po wakacjach. Potem Mark zawieszal kolejne zdjecia, a ja przygotowalam sie troche do dzisiejszej lekcji angielskiego - ma sie odbyc jakby nigdy nic, wczoraj smsowalam z Elga, ale nie poruszalysmy tematu policji. Na kolacje byly steki wolowe, a koniec dnia spedzilismy na sofie ogladajac w tle mecz Anglia/Dania, Mark przegladal na internecie zdjecia hoteli w Dubaju, a ja zdjecia szczeniaczkow ;) Dzisiaj odwioze go na lotnisko okolo 13.00, potem mam lekcje o 14.30, wieczorem spotykam sie z polska ekipa w miescie, a poznym wieczorem z naszym stalym towarzystwem w Odisie. Po poludniu natomiast powinnam zaczac sie pakowac, nie mam pojecia gdzie jest moje bikini, mamu nie widzialas go gdzies przypadkiem?
- comments



jk Olenko, szukaj w bieliznie . wszystko co mialas z NZ wypoakowałam tam a szuflada jest pakowna i polki tez. Moze sa tez jakies brudne ciuszki do ktorych nie zagladałaś.